Sport dla mieszkańców

Gminy rozwijają ofertę sportową, kierując ją do mieszkańców. Może ona przybierać różne formy np. preferencyjnych cen korzystania z obiektów sportowych, jak ma to miejsce np. w Gniewinie (więcej informacji TUTAJ) bądź tworzenia programów zajęć sportowych skierowanych do różnych grup mieszkańców, co ma miejsce np. w warszawskiej dzielnicy Ursynów (więcej informacji TUTAJ).

Gmina może również minimalizować zaangażowanie w sport powszechny stawiając na inne formy realizacji zadania własnego związanego ze sportem. Do takich przykładów należy np. promocja sportu kosztem sportu dla mieszkańców, czyli dofinansowywanie działalności profesjonalnych klubów sportowych w ramach promocji samorządu. Taka sytuacja miała miejsce w 2013 r. w Białymstoku (więcej informacji TUTAJ).

Nie żałuję pieniędzy Jagiellonii. Nie rozumiem tylko, dlaczego pieniądze na ten cel prezydent i radni postanowili wyjąć z szufladki na propagowanie kultury fizycznej wśród mieszkańców. Na festyny, amatorskie zawody, na wciąganie w sport młodych ludzi, na rozwijanie już odkrytych talentów.

W 2002 roku dyskusja na ten temat toczyła się w Trójmieście. Artykuł Sport dla mieszkańców, nie dla elity dostępny jest TUTAJ.